W naszej wieloletniej pracy poświęciliśmy mnóstwo czasu na pokazywanie najlepszych narzędzi do brania odpowiedzialności za siebie i otaczającą nas rzeczywistość. Uważamy, że to ważne kompetencje i dobrze, iż ulegają wzmocnieniu.
Przyszła jednak pora na przyjrzeniu się zjawisku, które pozostawało do tej pory na marginesie rozwojowej uwagi. Co najmniej od końca lat 70. XX wieku trwa bowiem proces delegowania odpowiedzialności w dół. Struktury hierarchiczne niekoniecznie uległy rozmyciu, natomiast ciężar decyzji i ponoszonych w ich wyniku konsekwencji przesuwa się wyraźnie w kierunku grup, które stykają się z kolejnymi nakazami samorozwoju i samodyscypliny, bez posiadania niezbędnych ku temu narzędzi oraz form władzy.
Relacje systemowe opierały się kiedyś na pewnej zdrowej nieufności, gdzie na tych, którzy sprawowali większą władzę, cedowano też większe obowiązki. Obecnie, w wyniku długotrwałego procesu zwanego "braniem odpowiedzialności za całe swoje życie", doszło do paradoksu. Większość ludzi wykonuje działania i ponosi ich konsekwencje, a zyski z tych rozwiązań i działań trafiają do nielicznych.
Nasz warsztat jest próbą odzyskania (ale nie powrotu — powroty bowiem nie są możliwe i kończą się czymś, co zwie się "retronostalgią") specyficznej formy bezczelności, zawłaszczonej obecnie przez polityków i możnych tego świata. Chcemy się ponownie nauczyć, jak świadomie nie dowozić, nie brać na swoje barki odpowiedzialności, delegować część zadań, na które nie mamy czasu i środków, w kierunku tych, którzy je posiadają.
Miejsce: Warsaw