Na jak długo trzeba zniknąć, by wrócić jako ktoś inny?
„Daj mi spać" opowiada o stanie zawieszenia pomiędzy snem a jawą, obecnością a znikaniem, potrzebą uczestniczenia w świecie i pragnieniem, by na chwilę całkowicie się z niego wycofać i odkryć coś o sobie.
To wystawa o odpoczynku rozumianym jako proces powrotu do siebie. O czasie potrzebnym, żeby dopuścić emocje, które wcześniej trzeba było odłożyć na później, nazwać to, co pozostało niewypowiedziane, i przeżyć to, na co wcześniej nie było przestrzeni.
Sen, wycofanie, cisza i samotność stają się tu formami regeneracji, rehabilitacją duszy i rekonwalescencją serca. W tym stanie rzeczywistość miesza się ze wspomnieniami i wyobrażeniami, a codzienne miejsca i sytuacje zaczynają odsłaniać swój ukryty, emocjonalny wymiar. Po zmroku budzą się elementy wyparte, niezagłuszane dziennym zgiełkiem. Niektóre rzeczy można powiedzieć tylko o trzeciej nad ranem.
Obrazy i sam akt tworzenia są katalizatorami, fragmentami procesu i świadectwem tego, co się wydarzyło. Powrotami, zawieszeniami, próbami zrozumienia, symbolami, chwilami ulgi i ponownymi zanurzeniami w tym, co jeszcze nie zostało do końca przeżyte. „Daj mi spać" to równocześnie wycofanie i ukrycie przed światem, ale też konfrontacja i radykalna akceptacja wewnętrznej rzeczywistości.
Marta Klimczak studiuje na wydziale grafiki na warszawskiej ASP. W 2023 roku ukończyła Akademię Fotografii w Warszawie, a w 2024 roku studia podyplomowe na kierunku Malarstwo i Rysunek na Akademii Sztuk Pięknych w Łodzi. Brała udział w licznych wystawach zbiorowych, a jej obrazy ukazały się w wielu magazynach poświęconym sztuce i kulturze.
Moja praktyka malarska to analiza napięcia między traumą a przekroczeniem, marzeniem i koszmarem. Interesuje mnie moment przed językiem, chwila, w której doświadczenie ma już kolor, rytm i smak, ale nie ma jeszcze nazwy.
Główną figurą w mojej sztuce jest dziewczyna, zawieszona między eksploatacją a osamotnieniem, duchowością a produktywnością, trwająca w onirycznym niedowierzaniu.
Twórczość traktuję jako przemianę energii i zaproszenie do projektowania własnych odczuć, wspomnień i znaczeń na moje obrazy, do traktowania ich jak luster, w których mogą odbić się emocje zagrzebane, wyparte albo zbyt długo pozbawione głosu.
Punktem wyjścia do podejmowanych tematów są moje osobiste doświadczenia, sny i obrazy, które przywołuję mówiąc o emocjach, których nie mogę jednoznacznie określić. Zgłębiam również mity, baśnie i podania oraz ich interpretacje z perspektywy psychologii, szukając w nich uniwersalnych symboli, archetypów i śladów nieświadomości zbiorowej.
