Bilety są już dostępne tutaj: tutaj
Jesteśmy obecnie świadkami — co prawda krótkiego, ale bardzo wyjątkowego w całej historii sztuki polskiej — okresu publicystycznego zainteresowania sztuką kobiecą. Można powiedzieć, że Polki — artystki wyszły z szafy, a ich dzieła czasami dosłownie, bo przy okazji wystaw, nie rzadko są pierwszy raz pokazywane szerokiej publiczności.
Co ciekawe, o wystawach i książkach poświęconych tej tematyce głośno jest już nie tylko w tzw. mediach kobiecych, ale ogólnych — nie tylko lokalnych, lecz także ogólnopolskich. Nie wiadomo, jak długo taki „złoty wiek” zainteresowania herstorią sztuki potrwa, więc korzystajmy, nie zwlekajmy!
W tym kontekście często przywołuje się klasyczny esej amerykańskiej historyczki sztuki Lindy Nochlin z 1971 roku: „Dlaczego w sztuce nie było wielkich artystek?”. Autorka odwołuje się do kulturowego rozumienia terminu „Wielki Artysta”. Antropologicznie taka postać przypomina bardziej antycznego herosa — z przebłyskami „geniuszu” niż zwykłego twórcy.
Jeśli jednak spróbujemy zredefiniować pojęcie, efekty są intrygujące. Przyjmując, że aby zostać Wielką Artystką „wystarczy” kreatywność, ciężka praca, nieszablonowość oraz pewien poziom uznania na pewnym etapie, to postaci takie jak Boznańska, Stryjeńska, Łempicka czy Natalia LL mieszczą się w tej definicji. Dlaczego ich nazwisk nie używa się dziś jako marek? Często z powodów mizoginistycznych zostały skutecznie przemilczane.
Moim zdaniem pytanie zadane przez Lindę Nochlin 55 lat temu jest dziś nieco przestarzałe. Powinniśmy raczej pytać: „Dlaczego były Wielkie Artystki, o których dziś tak mało wiemy?” Zmieńmy to — porozmawiajmy o tym!
Zobaczmy wystawę stałą sztuki XX wieku w MNK z perspektywy sztuki kobiecej. Te kilkanaście twórczyń jest eksponowanych permanentnie. Odkryjmy je wspólnie i przekażmy dalej ich fascynujące historie.
Do zobaczenia na wystawie,
Paweł
