Otwierasz lodówkę, w której biegają karaluchy, a na środkowej półce leży głośnik JBL z którego leci anarcho-punk z surowym beatem, do tego dużo pogłosu, reverbu, delaya i innych przeszkadzaczy. Wszystko fajnie się skleja - można tańczyć, można kopnąć kogoś w głowę, można też napisać swój manifest.
Rozregulowana wiertarka, która czasem napierdala szybko tylko po to, żeby na chwilę zwolnić. Dla fanów i fanek chodzenia od ściany do ściany, machania zaciśniętą pięścią w powietrzu, a gdyby w piwnicy na Syrenie była scena to można by z niej z przyjemnością na kogoś skoczyć.
Kamień został podniesiony i wypełzają spod niego karaluchy z miasta stołecznego. Deathknell mają logo którego nie jesteś w stanie rozczytać, co powinno cię nakierować co jest grane. Chaos zwany sludge. Rzuć się w ciemność tej popielniczki i daj se.
Post-punk finest, ihaaaa. Dreamy melodie, dużo fajnego śpiewania, nikomu nie trzeba przedstawiać.
KIEDY: 22.07 – start 19:00
GDZIE: SYRENA, Wilcza 30, Warszawa
ZA ILE: 40 PLN
