Przeżycia kinowe i festiwalowe
Magia filmu "All We Imagine as Light"
Ostatnio miałem okazję obejrzeć film „All We Imagine as Light” autorstwa Payal Kapadia, który zdobył Grand Prix na festiwalu w Cannes. Doświadczenie to odbyło się w kinie, a nie na ekranie domowym, co czyniło spotkanie jeszcze bardziej autentycznym. Film oczarowuje swoją subtelnością – już początkowe głosy dokumentalne, opowiadające historie imigrantów w Mumbaju, stworzyły aurę świeżości. Niezwykle zaskakujące przełamanie rutyny narracyjnej, ukazujące codzienność bohaterów, takich jak skromna nauczycielka pielęgniarstwa czy scena pełna zmysłowości, sprawiły, że obraz ten stał się prawdziwą poezją nietypowych wrażeń. Zarysowało się jednak wrażenie znajomej opowieści – nuta realizmu magicznego, delikatne, nocne kadry oraz otwarte zakończenie przypominały pewne stylistyczne motywy znane z dzieł Apichatponga Weerasethakula czy Mati Diop. Choć film kryje w sobie ducha wolnego kina, pozbawionego nadmiernej produkcyjnej retuszu, trudno nie dostrzec w nim śladów warsztatowego dopracowania.
Kair – Miasto spotkań i nowych perspektyw
W grudniu 2024 roku zanurzyłem się w klimacie Kairu, gdzie ponowne spotkania z wieloma znanymi osobistościami ze świata kina i sztuki nadały mojej podróży nieoczekiwany wymiar. Szczególnie pamiętam rozmowę z utalentowaną reżyserką i producentką Halą Lotfy, założycielką Hassala Films. Jej rozczarowanie systemem międzynarodowego kina niezależnego bije z każdego słowa – festiwale i warsztaty przemieniły się w niemal fabryczne linie produkcyjne, którym zależy na ujednoliceniu estetyki filmów z Globalnego Południa. „Niezależność” straciła swój pierwotny sens, skoro twórcy muszą podporządkować się gotowym schematom, aby uzyskać środki finansowe i szansę na wyświetlenie ich dzieł. Nawet zdobycie prestiżowych nagród, takich jak Rotterdam Prize for Films in Progress, niesie ze sobą kompromisy – potwierdza to pragnienie rynku europejskiego, choć jednocześnie film potrafi zachować nutę egzotycznego temperamentu.
Małe pliki, wielkie idee
Podczas pobytu w Kairze miałem także przyjemność uczestniczyć w warsztatach „Cairo Compressed”, prowadzonych przez artystkę Menę El Shazly. W ramach międzynarodowej serii warsztatowej stworzyło się dziewięć niezwykle oryginalnych filmów o niskich bitrate’ach, co pozwala im przemieszczać się lekko w cyfrowej przestrzeni. Przykładowo:
- Amal Shafiq w "Snow" odkrywa, jak kompresja może przekształcić obraz w miękkie, pikselowe faktury.
- Ibrahim Rabie w "Syzyf" przedstawia wirujące, hipnotyzujące obrazy, które w niskiej rozdzielczości zachowują swój unikalny rytm.
Interesujące jest też, jak Mena El Shazly, po przeprowadzce z Kairu do Vancouver, stała się łącznikiem między oboma miastami, łącząc pasję do sztuki i nowatorskie podejście do obrazu.
Eksperymenty na festiwalu w Kairze
Podczas festiwalu filmowego w Kairze mogłem osobiście przekonać się, że niezależne formy obrazu wciąż mają ogromny potencjał. Wśród prezentowanych form znalazły się:
Kair – Miasto spotkań i nowych perspektyw
W grudniu 2024 roku zanurzyłem się w klimacie Kairu, gdzie ponowne spotkania z wieloma znanymi osobistościami ze świata kina i sztuki nadały mojej podróży nieoczekiwany wymiar. Szczególnie pamiętam rozmowę z utalentowaną reżyserką i producentką Halą Lotfy, założycielką Hassala Films. Jej rozczarowanie systemem międzynarodowego kina niezależnego bije z każdego słowa – festiwale i warsztaty przemieniły się w niemal fabryczne linie produkcyjne, którym zależy na ujednoliceniu estetyki filmów z Globalnego Południa. „Niezależność” straciła swój pierwotny sens, skoro twórcy muszą podporządkować się gotowym schematom, aby uzyskać środki finansowe i szansę na wyświetlenie ich dzieł. Nawet zdobycie prestiżowych nagród, takich jak Rotterdam Prize for Films in Progress, niesie ze sobą kompromisy – potwierdza to pragnienie rynku europejskiego, choć jednocześnie film potrafi zachować nutę egzotycznego temperamentu.
Małe pliki, wielkie idee
Podczas pobytu w Kairze miałem także przyjemność uczestniczyć w warsztatach „Cairo Compressed”, prowadzonych przez artystkę Menę El Shazly. W ramach międzynarodowej serii warsztatowej stworzyło się dziewięć niezwykle oryginalnych filmów o niskich bitrate’ach, co pozwala im przemieszczać się lekko w cyfrowej przestrzeni. Przykładowo:
- Amal Shafiq w "Snow" odkrywa, jak kompresja może przekształcić obraz w miękkie, pikselowe faktury.
- Ibrahim Rabie w "Syzyf" przedstawia wirujące, hipnotyzujące obrazy, które w niskiej rozdzielczości zachowują swój unikalny rytm.
Interesujące jest też, jak Mena El Shazly, po przeprowadzce z Kairu do Vancouver, stała się łącznikiem między oboma miastami, łącząc pasję do sztuki i nowatorskie podejście do obrazu.
Eksperymenty na festiwalu w Kairze
Podczas festiwalu filmowego w Kairze mogłem osobiście przekonać się, że niezależne formy obrazu wciąż mają ogromny potencjał. Wśród prezentowanych form znalazły się:





