Termin: 27-29.03.2026 r.
Miejsce:
Harmonogram:
WAŻNE:
Wymagane wyposażenie:
Zakres wiedzy merytorycznej wymaganej od uczestników:
Zakres wiedzy praktycznej wymaganej od uczestników:
Czego można spodziewać się podczas realizacji zadań taktycznych:
Mechanika Gry:
Zakaz posiadania i używania Bezzałogowych Statków Powietrznych.
Fabuła:
"STREFA PĘKNIĘCIA"
Granica przestała istnieć w jednej chwili – nie w sensie mapy, lecz porządku.
To, co przez lata było buforem, strefą ciszy i politycznego kompromisu, zamieniło się w obszar niekontrolowany. Linie wpływów pękły, a wraz z nimi zerwały się wszystkie wcześniejsze ustalenia.
Trzy siły, wyczerpane długotrwałym konfliktem, wycofały swoje regularne oddziały, pozostawiając po sobie sprzęt, informacje, ludzi i długi. Oficjalnie – cisza. Nieoficjalnie – próżnia, którą natychmiast ktoś musiał wypełnić.
I wtedy pojawili się oni.
Nie należeli do żadnej armii. Nie nosili tych samych barw. Nie mieli jednej flagi ani jednego celu.
Nazywano ich różnie – zwiadowcy, kontraktorzy, cienie. Sami mówili o sobie Łowcy Przygód. Ludzie, którzy potrafili działać tam, gdzie inni nie chcieli albo nie mogli. Weterani rozbitych formacji, byli żołnierze, ochotnicy bez kraju, cywile zahartowani wojną. Każdy z nich miał swoją przeszłość i swoje rachunki do wyrównania.
Wieść o Strefie Pęknięcia rozeszła się szybko.
W terenie pozostały:
Nie było jednego zleceniodawcy. Zadania spływały kanałami pośrednimi, szeptem, przez ludzi, którzy nigdy nie podawali nazwisk. Każde zadanie było inne, ale wszystkie miały wspólny mianownik: czas, ryzyko i brak wsparcia.
Sekcje działały samodzielnie. Czteroosobowe zespoły, zdane wyłącznie na własne umiejętności, planowanie i zaufanie wewnątrz grupy. Każdy błąd miał konsekwencje – nie tylko dla jednostki, ale dla całego zespołu.
Teren był zdradliwy. Las przechodził w zniszczone zabudowania, cieki wodne rozcinały trasy marszu, a noc zmieniała wszystko. Czasem większym zagrożeniem niż przeciwnik była zmęczona głowa i brak koncentracji.
Nie istniał jeden wróg. Każda napotkana sekcja mogła być:
Dochodziło do kontaktów ogniowych. Krótkich, chaotycznych, często bez jasnego rozstrzygnięcia. Ranni musieli być ewakuowani, decyzje podejmowane pod presją, a priorytety zmieniały się z minuty na minutę.
Co jakiś czas przez strefę przejeżdżały opancerzone pojazdy. Nie należały do żadnej strony, a jednocześnie do każdej. Czasem ratowały, czasem komplikowały sytuację jeszcze bardziej. Obecność takich środków przypominała jedno: ktoś cały czas obserwuje.
Zadania, które otrzymywały sekcje, nie zawsze miały sens w szerszym kontekście. Dopiero po czasie zaczynało być jasne, że każdy meldunek, każdy zabezpieczony punkt, każda decyzja o walce lub jej uniknięciu składają się na większy obraz, którego nikt na dole nie znał w całości.
Nie chodziło o zwycięstwo jednej strony. Chodziło o przetrwanie, reputację i przyszłe kontrakty.
Po dwudziestu godzinach w Strefie Pęknięcia nikt nie wychodził taki sam, jak wszedł. Jedni zyskiwali doświadczenie i szacunek. Inni uświadamiali sobie, że granica między łowcą a ofiarą jest cieńsza, niż myśleli.
To nie była wojna narodów. To był konflikt cieni, w którym liczyła się inicjatywa, samodzielność i zdolność działania w chaosie.
A to był dopiero początek.
Koszt wydarzenia:
Link do rejestracji: brak (oryginalny link był niekompletny)
